wtorek, 17 kwietnia 2018

Amadeusz - skończone arcydzieło o boskim talencie i śmiechu bogów czyli najlepszy film Milosa Formana

To był naprawdę pechowy czarny piątek - 13 kwietnia 2018 roku zmarł Milos Forman, najlepszy czeski reżyser w historii. Odszedł twórca wyjątkowy, który chociaż zrobił wiele dobrych filmów, to... dostarczył nam 2 filmy absolutnie wybitne - w 1975 roku zrobił Lot nad Kukułczym Gniazdem, który zdobył 5 głównych Oskarów, a warto wiedzieć, że w historii ta sztuka udała się tylko 3 razy). Ale.. to wcale nie był jeszcze najlepszy film Formana. 

Amadeusz - arcydzieło skończone
Bo w 1984 roku, niemal dekadę później boski Milos stworzył arcydzieło absolutne pt. Amadeusz. Osiągnął tym filmem szczyt, który jest dany niewielu twórcom filmowym.

Nigdy już nie udało się Formanowi nawet zbliżyć do poziomu tego arcydzieła, które finalnie zdobyło 8 Oskarów. Ba, to z pewnością najlepszy film biograficzny w historii, genialnie opowiadający historię Mozarta z perspektywy zapomnianego kompozytora Salieriego. Jeżeli ktoś dzisiaj w ogóle pamięta nazwisko tego kompozytora, to tylko ze względu na Mozarta i... film Formana. Czeski reżyser zrobił z biografii Mozarta film o istocie sztuki, istocie boskości i o buncie rozgoryczonego człowieka przeciwko Bogu.

Amadeusz bezapelacyjnie mieści się w Top 5 najlepszych filmów w historii kina. 

Amadeusz Top 4 ciekawostki

Oto 4 najlepsze ciekawostki dotyczące filmu Amadeusz Milosa Formana:

1. Imię Amadeus wywodzi się z łaciny, z połączenia słów amare (miłość) i deus (Bóg), co oznacza: "ukochany przez boga, boski faworyt". 
2. Forman poprosił aktora grającego główną rolę Amadeusza, by wymyślił coś ekstremalnego, jeżeli chodzi o śmiech Mozarta. Tom Hulce zdradził, że ten słynny chichot podkradł od pewnego reżysera, którego nazwiska do dzisiaj jednak nie zdradził. ;) Mozart miał faktycznie dziwny śmiech - wiadomo to z korespondencji dwóch kobiet z tamtego czasu. W filmie ten obleśny chichot został użyty dramaturgicznie jako szydzący śmiech bogów z talentu i wysiłków Salieriego. 
3. Komunistyczna Praga idealnie udawała stary Wiedeń. Zbudowano w studio jedynie pokój szpitalny, mieszkanie Mozarta, schody oraz teatr.
4. Maurice Jarre odbierając Oscara za Podróż do Indii zażartował, że całe szczęście, że Amadeusz nie był nominowany za muzykę, gdyż wtedy nie miałby z nim szans w oscarowej rywalizacji.

Odszedł od nas Milos Forman, ale na zawsze pozostał nam jeszcze Amadeusz. Oglądajcie i podziwiajcie maestrię, z  jaką został zrobiony ten film.

Mariusz Koryszewski vel fidelio de krytyk 

piątek, 13 kwietnia 2018

Botoks i 9 Węży - tajemnica sukcesu filmu Patryka Vegi

Ostatnio fajnie się złożyły terminy - 7 kwietnia był Dzień Pracownika Służby Zdrowia, a 2 dni wcześniej głośny film w tym temacie czyli Botoks zdobył rekordowe 9 Węży - wstydliwych nagród za najgorsze polskie filmy 2017 roku. Ale przecież do kin ludzie walili na ten film drzwiami i oknami. Dlaczego? Jaka jest tajemnica sukcesu Patryka Vegi? Jest na to wyjaśnienie. 
Klucz narracyjny Vegi - film epizodyczny
Vega jest jednym reżyserem, który zdobył 3 filmami ponad 2 miliony widzów w polskich kinach. Tego sukcesu nie da się zaprzeczyć. Vega znalazł klucz narracyjny, jaki rozumieją dzisiejsi widzowie. Botoks oraz inne filmy takie jak Kobiety Mafii się tak dobrze sprzedają, bo Vega zastosował właściwy sposób narracyjny dla dzisiejszego widza - coś co nazwałbym filmem epizodycznym. Współczesny, przeciętny widz jest bardzo rozkojarzony i ma problem ze skupieniem uwagi dłużej niż 2-3 minuty. Vega trafia do dzisiejszego widza, bo używa epizodycznej narracji. Głównej fabuły właściwie w jego filmach nie ma. Filmy składają się z atrakcyjnych, często skandalicznych, ostrych epizodów, bardzo luźno połączonych że sobą, ale które funkcjonują jako odrębne całości.. I jak widać, taka forma narracji w XXI wieku świetnie znajduje zrozumienie wśród polskich widzów. 
Starsi rozdają Węże 
Starszych widzów jednak odrzuca, bo cierpi na tym linia fabularna, która jest po prostu poszatkowana jak obiad aligatora albo... w ogóle zanika. Stąd te wszystkie Węże. Takie jednak mamy czasy, można powiedzieć. Słabe kino, ale się sprzedaje. Vega trafił żyłę złota. I teraz będzie co roku zgarniać nową porcję kasiorki. 


Warto dodać jeszcze 3 ciekawostki z filmu Botoks:   

1. Patryk Vega w wywiadzie powiedział, że autorem scenariusza do Botoksu jest sam Bóg, a on (Vega) był tylko narzędziem. Prawdziwa ręka Boga - dobry argument dla ateistów. ;)

2. Botoks wygrał 9 Węży na 10 przyznanych nominacji. To rekordowy wynik. W jednej z kategorii był nominowany za najbardziej żenującą scenę dwukrotnie, więc pokonał sam siebie. ;)

3. Na Botoks do kina w Polsce poszło 2,3 miliona ludzi, co dało mu drugą pozycję w polskim kinowym Box Office w 2017 roku.   

Mariusz Koryszewski vel fidelio de krytyk




                                                                                                

środa, 11 kwietnia 2018

Smoleńsk po 2 latach od premiery czyli węże w kartonowym samolocie

Minęła 8 rocznica katastrofy - z tej okazji warto było wreszcie zobaczyć głośny film zmarłego już ś.p. Antoniego Krauze pt. Smoleńsk, twórcy bardzo dobrego Czarnego czwartku. Jaki wniosek?
Gdy politykę odsuwamy na bok, to w Smoleńsku pozostaje jedynie beznadziejne aktorstwo (skąd oni wzięli tę Beatę Fido z dziwnymi grymasami?), amatorskie wykonanie pod każdym względem oraz naiwna teoria 3 bomb, która już chyba nawet wśród fanów teorii spiskowej nie obowiązuje. Film zrobiony na szybko i bez namysłu. I za bardzo jednostronny. A połowa tego filmu to i tak zdjęcia dokumentalne, które są w filmie jedyną zaletą. Szkoda, że śp. Antoni Krauze popełnił Smoleńsk jako swój ostatni film, bo pewnie z niego będzie niestety pamiętany.


A oto 3 ciekawostki dotyczące filmu Smoleńsk, które warto znać: 

1. Marian Opania - to jemu zaoferowano rolę prezydenta Lecha Kaczyńskiego i (faktycznie nadawał się do tej roli jak nikt inny). Odmówił, gdyż nie chciał "wspomagać głupich teorii spiskowych".

2. W filmie Smoleńsk zawarte zostało faktyczne kłamstwo - w filmie podane jest, że polski dziennikarz, który jako pierwszy przybył na miejsce katastrofy umarł w Rosji w dziwnych okolicznościach. W rzeczywistości ten reporter  - Sławomir Wiśniewski - wcale nie zginął, co więcej jego zdjęcia zostały wyemitowane publicznie, a nawet... zostały wykorzystane w samym filmie Smoleńsk! Pomylono go z dziennikarzem Krzysztof Knyżem, który faktycznie umarł, ale podczas katastrofy leżał  chory w szpitalu. To przykład, jak  bardzo scenarzyści nie dbali o weryfikację informacji podawanych w tak ważnym filmie. 

3. Smoleńsk został nominowany  w 10 kategoriach do Węży (nagroda za najgorsze polskie filmy). Ostatecznie Smoleńsk zdobył 7 statuetek, w tym Wielkiego Węża za najgorszy film roku oraz za reżyserię, scenariusz, aktorkę, najgorszy duet ekranowy, najbardziej żenujący film na ważny temat oraz najbardziej żenująca scena. I w mojej opinii na wszystkie te "nagrody" niestety zasłużył.

Może ktoś kiedyś, za wiele lat, zrobi naprawdę dobry film o Smoleńsku. Bo ten temat i 96 zmarłych tragicznie osób zasługuje na dobre filmowe memento. 

Mariusz Koryszewski vel fidelio de krytyk