środa, 3 lipca 2013

Superman: Powrót - Człowiek ze Stali niczym ciepła woda w kranie

Ostatnio w kinach rozrabia Człowiek ze stali, najnowsza odsłona Supermana. Z tej okazji warto parę słów powiedzieć o poprzednim niezbyt udanym reboocie tej serii - Superman : Powrót, który do polskich kin zawitał 4 sierpnia 2006 roku.

Bryan Singer, twórca filmowej serii o X-men - starał się zrobić w tym filmie wyjątkowo efektowny stylistyczny szpagat. Z jednej strony reżyser nawiązuje wyraźnie do klasycznych filmów z cyklu, z drugiej strony stara się serię uwspółcześnić, by film pasował do potrzeb współczesnego widza. Ostatecznie efekt jest bardzo letni. Ani to wielkie widowisko, ani głęboki dramat, ani namiętny romans. Chociaż daleko filmowi Singera do innych adaptacji komiksowych, to jednak Powrót ogląda się całkiem nieźle, zwłaszcza w porównaniu z poprzednimi częściami Supermana, które okropnie się zestarzały. Irytują jednak niektóre słabo rozegrane wątki obyczajowe, przewidywalność scenariusza, nierówne aktorstwo, zbyt mało akcji i ogólne przegadanie filmu. Trudno nie zauważyć też wielu nielogiczności w konstrukcji fabuły, które niszczą przyjemność z oglądania. Natomiast to, czym film może się pochwalić to efekty specjalne, które stoją na wysokim poziomie (scena z wahadłowcem jest naprawdę dobra), chociaż budżet sięgający grubo ponad 200 milionów USD ciężko tu jednak uzasadnić. Trochę szkoda, że Singer porzucił finałowy X-men 3 - Ostatni bastion" właśnie dla Supermana.

Singer lepiej czuje chyba świat mutantów niż Człowieka ze Stali. Wstydu nie ma, bo obecnie Zack Snyder z Nolanem do spółki też nic zachwycającego nie pokazali.


Ocena 2/5

+ charyzmatyczny Kevin Spacey jako Lex Luthor
+ ładne zdjęcia

- zbyt rozwleczona narracja (film jest zbyt długi)
- niedopracowny scenariusz
- słaba muzyka