piątek, 2 sierpnia 2013

Na fali - trochę wody dla ochłody na letnie megaupały

W ostatnich dniach przez Polskę przetacza się istna fala afrykańskich upałów znad Sahary. W te najcieplejsze dni lata z nieba leje się istny żar, a nie wszyscy mają szczęście znajdować się akurat nad wodą. Ale dla wszystkich, którzy pozostali w domach trochę wytchnienia może dać film pod znaczącym tytułem Na fali. Jeżeli jesteście w domach i macie daleko do morza, jeziora czy nawet basenu, to warto obejrzeć sobie w celach relaksacyjnych film Na fali.

Na fali - męskie kino z perspektywy kobiety

Na fali (w oryginale Point Break) to jeden z pierwszych filmów Kathryn Bigelow, chyba jedynej reżyserki lubiącej mocne męskie klimaty. Tak, to ta sama kobitka, która zrobiła ostatnio kontrowersyjny film Wróg numer 1 o zabiciu Osamy Bin Ladena, a wcześniej "podkradła" Avatarowi Oscara wojennym Hurt Locker. Chociaż dzisiaj była żona Jamesa Camerona woli bardziej wojenno - polityczne tematy, to zaczynała jednak od męskiego kina akcji. Do takich filmów należy właśnie wspomniane wcześniej Na fali. Ale nie jest to typowy film sensacyjny jakich wiele - ani wtedy, ani dzisiaj. Choć film jest utrzymany w mocno w męskim klimacie, to jednak momentami widać w nim kobiecą rękę (zwłaszcza ciekawe zakończenie, opierając się bardziej na psychologii i metaforze niż scenach akcji.


Na fali czerpie z Top Gun

Na fali to film sensacyjny, który fabułę ma co najwyżej przeciętną. Ale to nie w fabule kryje się siła tego obrazu. Na fali przypomina mi trochę przypadek Top Gun. Trudno jednocześnie określić gatunek - tu głównym tematem są ryzykowne pasje - w Top Gun do latania myśliwcami, a w Na fali do surfowania i skoków na spadochronie. Co może być lepszego na naszym ekranie telewizora w upalny dzień niż film o surferach i skoczkach spadochronowych jednocześnie, którzy na swoje pasje zarabiają rabując banki? A warto podkreślić, że sceny szybowania w powietrzu i surfowania na falach są znakomicie sfilmowane.

Keanu Reeves kontra Patrick Swayze

Przyjaźń i rywalizacja, zdrada i lojalność - te archetypiczne tematy tu się jednak sprawdzają. W filmie naprzeciw siebie stają Patrick Swayze (w chyba ostatniej swojej dobrej roli, a zagrał tu szwarccharakter wbrew swojemu emploi) oraz młodziutki wtedy niemal zupełnie nieznany Keanu Reeves. I między nimi jest chemia.


Kiedyś nie trzeba było efektów z komputera, by zrobić przyzwoite kino akcji, film rozrywkowy, który nie obraża inteligencji widza. Kiedyś był to sukces i przyczynił się do wzrostu popularności sportów ekstremalnych. Kosztował 25 milionów USD, a zarobił aż 43 miliony. Point Break od krytyków też zbierał pozytywne noty (68 proc. pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes). Szkoda,że dzisiaj ten film jest trochę zapomniany.

Film, który dobrze chłodzi i wysysa nas na dwie godzinki z naszej rzeczywistości.


"Taka fala zdarza się tylko raz w życiu..." - jak mówi w finale jeden z głównych bohaterów. Nie warto jej przegapić.

Dla kogo: dla miłośników surfingu, skoków na spadochronie i wszelkich sportów ekstremalnych, a także miłośników oldskulowej sensacji

Ocena: 3/5

+ znakomite ujęcia w powietrzu i na wodzie
+ Keanu Reeves kontra Patrick Swayze - jest między nimi chemia
+ męska historia w kobiecej narracji

- trochę szablonowy scenariusz
- muzyka Marka Ishama mogłaby być trochę lepsza