sobota, 17 sierpnia 2013

Niczego nie żałuję - Edith Piaf jak żywa w oskarowym wykonaniu Marion Cotillard


W sieci: Oglądaj film za darmo w serwisie iplex: Niczego nie żałuję - Edith Piaf

Edith Piaf - Marion Cotillard - czy to nie ta sama osoba?

Niczego nie żałuję - Edith Piaf (francuski tytuł to La Mome - znacznie krótszy i subtelniejszy) to biografia słynnej francuskiej piosenkarki - której życie przypominało American Dream, chociaż urodziła się we Francji - z największego społecznego dna na sam szczyt. Film to przede wszystkim oskarowy popis Marion Cotillard, która bezbłędnie wcieliła się w Edith Piaf, wręcz stała się nią. Po obejrzeniu filmu trudno już rozróżnić prawdziwą Edith Piaf od Marrion Cotillard. Trzeba przyznać uczciwie, że pomogła w tym efekcie także nominowana do Oscara fenomenalna charakteryzacja.

Popisowa rola Cotillard...

Najpierw była łyżka miodu, teraz będzie beczka dziegciu. Niczego nie żałuję to poza kreacją francuskiej aktorki bardzo standardowy film biograficzny, momentami naprawdę nudny. O jego sukcesie zdecydowała jedynie kreacja Cotillard. która została uhonorowana Oscarem. Na plus tego filmu należy zaliczyć jeszcze fakt, że możemy posłuchać charakterystycznego głosu Edith Piaf, który przyniósł jej sławę. Także Edith Piaf, Marion Cotillard i... to wszystko. Reszta filmu jest do bólu przeciętna i przypomina zwykłe biograficzne opowiadanie - brakuje tu jakiejś większej inspiracji.


...ale na ekranie wieje nudą

Szkoda, że ten film napisał i wyreżyserował bardzo przeciętny twórca jakim jest Oliver Dahan. Zabrakło mu talentu, by dorównać kroku fenomenalnej Marrion Cotillard. Film wcale nie uważam za zły, tyko mógł być lepszy po prostu. Biografia nie polega tylko na beznamiętnym odtwarzaniu faktów. Od tego są książki historyczne. Zwróćcie uwagę, że większość biografii znanych ludzi trzyma się na silnych kreacjach aktorskich, a scenarzyści i reżyserzy (zazwyczaj przeciętni) podpinają się pod aktorski blask i znane nazwiska postaci, o których robią filmy.


Szalony wysyp biografii - czy filmy na faktach są lepsze niż historie fikcyjne?

Jeszcze uwaga natury ogólnej - zauważam dzisiaj jakiś taki dziwny brak wiary w opowiadane historie - jak coś jest na faktach, to od razu jest znacznie lepsze niż dobrze nakręcona historia fikcyjna (nawet gdy ten film na faktach jest gorzej zrobiony). Dlaczego nie wierzymy w historie fikcyjne? No tak przecież w przypadku biografii zawsze można powiedzieć - ale tak przecież było. Stąd pewnie wynika ten szalony wysyp biografii w ostatnich latach - szansa zauważenia i docenienia takiego filmu jest znacznie większa. Z jednej strony może to kryzys scenariuszowy - niektórzy twierdzą że scenarzyści nie mają już pomysłów i stąd biorą się za biografie, które są gotowymi scenariuszami. Ja uważam, że raczej jest odwrotnie. To raczej nasz brak wiary w dobre fikcyjne scenariusze o historiach, które mogłyby się wydarzyć, chociaż się nie wydarzyły, sprawia, że trochę ambitniejsi producenci stawiają na filmy na faktach. Jeżeli słabszy film na faktach od razu ma wyższą pozycję, to dlaczego scenarzyści mieliby się męczyć, tworząc fikcyjne historie, jeżli więkze szans ena suckes mają pisząc biografie? Nawiasem mówiąc, napisanie takiego scenariusza z głowy jest o wiele trudniejsze niż napisanie biografii czyjegoś życia.

Ocena fidelio de krytyka: 2/5

+ Cottilard Edith Piaf jak żywa w kreacji Marion Cottilard
+ klasyczne piosenki Edith Piaf, które budują muzycznie klimat filmu
+ klimatyczne zdjęcia starego Paryża

- pozbawiona inspiracji reżyseria - do filmu wkradają się długie chwile nudy
- scenariusz trochę pozbawiony inwencji

Nagrody: Oscar - Marrion Cotillard (najlepsza aktorka); Złoty Glob - najlepsza aktorka Marrion Cotillard
Krytycy: Film został dobrze przyjęty przez krytyków - Niczego nie żałuję - Edith Piaf na Rotten Tomatoes zebrał 74 proc. pozytywnych recenzji.

Ciekawostka: to trzeci najbardziej kasowy film francuski w USA (wyprzedzają go tylko Amelia i Braterstwo wilków)



Kiedy: Sobota, 17.35, TV Kultura

Mariusz Koryszewski - fidelio de krytyk