sobota, 26 grudnia 2015

Kevin kontra Powrót do przyszłości - która komedia lepsza na święta?

Kevin sam w domu czy Powrót do przyszłości - świąteczny dylemat?

W tym roku w święta telewizja uraczyła nas dwoma kultowymi komediami w tych samych godzinach - zmuszało nas to do dokonania wyboru. A nie był on łatwy, bo oba filmy to klasyki z lat 80. I oferują sporą dawkę nostalgii. Jak w Oskarach wybrać jednak trzeba, a więc kto był górą w tym roku?

Dlaczego Kevin?

Kevin sam w domu to wiadomo - już tradycja wigilijna sama w sobie. Co roku oglądamy Kevina z końca lat 80., który dzielnie radzi sobie sam z dwoma dość sympatycznymi rzezimieszkami. A w finale odkrywa prawdę, że rodzina nawet gdy kłopotliwa, jest jednak wartością dodaną. Bo samotność boli... To nie przez przypadek Kevin stał się w ciągu tych 25 lat świąteczną tradycją, synonimem naszych świąt, ich nieodłączną częścią. Ale... oglądany co roku potrafi jednak już zmęczyć i trochę znużyć. Bo jako film, wybitny przecież nigdy nie był. Ot zgrabnie opowiedziana familijna historyjka o chłopcu, odnajdującym w życiu wartości rodzinne.

Dlaczego Powrót do przyszłości?

Bo to jest film ponadczasowy, przypominający powrót do czasów młodości, kiedy wszystko było możliwe. Dlatego zresztą Zemeckis go zrobił, bo zawsze sam chciał zobaczyć młodość swoich rodziców, przenieść się do sielankowych dla jego pokolenia lat 50., epoki muzyki Elvisa, aktorek pokroju Marilyn Monroe, wielkich amerykańskich samochodów i klimatycznych potańcówek - ta autentyczna potrzeba tkwi też w wielu widzach - stąd film ten osiągnął tak ogromny kasowy sukces.

Powrót do przyszłości pozwolił młodszym przeżywać przygody i zderzać się z czasami rodziców, a starszym przenieść się w marzeniach w inne czasy, do swojej młodości, w której wszystko wydawało się lepsze, piękniejsze... Chociaż w rzeczywistości... wcale do końca tak nie było.

Pomysłowy, nostalgiczny scenariusz o podróży w czasie, a do tego popisowy komediowy aktorski duet Michael J. Fox - Christopher Lloyd oraz niezapomniana oprawa muzyczna muzyka Alana Silvestriego sprawiła, że film stał się kultowy. Co więcej jest to dzisiaj jedna z nielicznych serii filmowych, które nie utraciły swojej legendy i powabu, gdyż wszystkie 3 epizody były na wyjątkowo równym, wysokim poziomie. Trudno stwierdzić, który był najlepszy...

Misja: Naprawić utracony czas - nowa świąteczna tradycja?

Zwariowane przygody doktora Browna i Marty'ego McFlya bawią do dzisiaj, ale wprawiają w też refleksyjny nastrój. Im bardziej boli nas upływający czas, tym bardziej zastanawiamy się oglądając przygody Marty'ego, co by się stało gdybyśmy mogli naprawić nasze błędy z przeszłości? Co by było gdybyśmy tak mogli zasiąść za kierownicą magicznego DeLoreana i dokonać innych wyborów niż te, które dokonaliśmy? Powrót do przyszłości z roku na rok staje się coraz bardziej nostalgiczny. Może jeszcze kilka lat emisji w święta i stanie się naszą nową świecką tradycją?

Ja tym razem wybrałem Marty'ego. Sorry Kevin. Nie tym razem... A Wy co wybraliście?

PS. Aha, na koniec ciekawostka - początkowo wehikuł czasu miał być lodówką, a nie samochodem marki DeLorean. ;) Ale na szczęście Zemeckis wycofał sie z tego pomysłu. Ten pomysł po latach wykorzystał natomiast jego przyjaciel Spielberg w najnowszym Indiana Jones sprzed kilku lat z niezbyt udanym efektem. Pamiętacie scenę z atomową lodówką? ;) No to voila!

 

 

wtorek, 1 września 2015

Ostatni Brzeg - najpiękniejszy koniec świata rozegrany w ciszy...

Są filmy, które na zawsze upamiętniają jakieś miejsce na Ziemi. Melbourne, które powstało dokładnie 180 lat temu, to najbardziej wysunięte miasto na południe od Australii, ktore zostało osławione przez jedną książkę i jeden film - to Ostatni brzeg (On the Beach).

 Ostatni Brzeg - atomowa apokalipsa pogrążona w ciszy

Ostatni Brzeg to słynna powieść katastroficzna Nevilla Shute'a, w której to właśnie Melbourne w obliczu atomowej apokalipsy miałoby być ostatnim dużym miastem na Ziemi, które najdłużej oparłoby się promieniowaniu... Powstała na jej temat adaptacja w roku 1959 w reżyserii Stanleya Kramera to do dzisiaj chyba najbardziej przejmujący obraz końca naszej cywilizacji, która dokonuje się po cichu i bez wielkich fanfar i wybuchów, w absolutnej ciszy....

 

Ostatni brzeg - wzorowa ekranizacja książki?

Ostatni brzeg to film, który jednocześnie jest doskonalym przykładem jak przekładać dzieło literackie na język obrazu. Adaptacja filmowa pozbyła się paru drobnych słabości i wątków w powieści. Ale zmieniła też lekko zakończenie książki, dając trochę jednoznaczne, acz sensowne ostrzeżenie przed atomową apokalipsą w samym środku zimnej wojny. Chwilę potem był kryzys kubański... Natomiast zakończenie książki jest troszkę bardziej romantyczne, bardziej skupione na Moirze...

Boska obsada czyli Ava i spółka...

Ale za to jaka jest w tym filmie obsada! Boska Ava Gardner, posagowy Gregory Peck, Fred Astaire w nieśpiewanej roli i Anthony Perkins na rok przed Psychozą. Kramer doskonale dobrał obsadę do postaci wykreowanych w książce. Czytając powieść, przed oczami od razu pojawiają się twarze aktorów. To jedna z dwóch głównych przyczyn sukcesu filmu.

Drugim powodem sukcesu jest subtelność oddania umierającego świata i odrzucenie prób wyjaśnienia tego, co się stało i prób opamiętania sytuacji politycznej sytuacją polityczną, którą Shute próbował wzorować na I wojnie światowej. Stanley Kramer całkowicie odrzucił politykę, której było trochę w książce - czyli kto zaatakował pierwszy i dlaczego.

Ostatni brzeg po ponad 50 latach

Dzisiaj chociaż minęło ponad pół wieku od premiery, Ostatni Brzeg nadal jest aktualny, chociaż nie ma już tego lęku przed zagładą nuklearną, który panował w latach 50. Chociaż dzisiaj trochę już wygasł, to wrażenie w filmie robi niezwykła autentyczność i subtelność środków, jakimi reżyser pokazał koniec naszego świata.

Świat umierających w ciszy...

Piękno kryje się we wszystkim, a Ostatni Brzeg to piękny film o umieraniu... I smutny, przeraźliwie smutny. Kiedy kończymy książkę nie unikniemy tej jednej łzy, gdy kończymy film nie unikniemy poczucia niepokoju i stwierdzenia, że ludzie doprowadzą kiedyś do swojej zagłady....

 

Ostatni brzeg w 1959 roku został nominowany jedynie w dwóch kategoriach - za montaż i muzykę. A w tym roku to właśnie ten film powinien dostać nie tylko nominacje, ale także wygrać Oscary w takich kategoriach jak reżyseria Stanleya Kramera (za wzorowe przełożenie ksiazki na ekran) , muzyka (słynny motyw Ernesta Golda) oraz za najlepszy film roku 1959. A Ava Gardner i Fred Astaire co najmniej powinni być nominowani.

Dlaczego film pominięto w Oskarach?

Film wszedł na ekrany w samym srodku zimnej wojny. Możliwe, że film został pominięty ze względu zbyt pacyfistyczną wymowę w tamtym czasie oraz na brak zdecydowanego określenia Rosji jako tych "złych" a Amerykanów jako tych "dobrych" (w książce to nawet Amerykanie atakują Rosjan, w filmie nie wiadomo). A do tego premiera filmu odbyła się w ZSRR, a nie w USA. W gorącym czasie zimnej wojny amerykański Ostatni brzeg był zbyt mało amerykański, unikał dosłowności, więc niestety Oscary musiał zdobyć politycznie poprawny Ben Hur.

 

Dlaczego Ostatni Brzeg wciąż zachwyca?

Ale to dzięki zdecydowanemu odrzuceniu wątków politycznych i skupieniu sie na relacjach ludzi w obliczu nieuniknionej śmierci, dzisiaj ten film jest prawdziwą perłą. I wciąż porusza... Do głębi... Tak jak Ava (Moira) patrząca na ocean, na odplywający ostatni okręt podwodny, znikający powoli za horyzontem...

Polecam - 4/5

Mariusz Koryszewski

poniedziałek, 23 lutego 2015

Oscary 2015 - Birdman czy Boyhood? A Oscar idzie do...?

Kto wygra tytuł najlepszego filmu roku 2014? W tym roku jest bardzo, bardzo blisko. Nie ma jednego filmu, który zdominowałby Oskary (jak rok temu Grawitacja). Sytuacja przypomina tę sprzed 2 lat temu, gdy wygrał Argo. 



Boyhood ma minimalnie lepsze oceny w USA (98 proc. pozytywnych recenzji na rotten tomatoes), aniżeli Birdman (93 proc. pozytywnych recenzji), ale według mnie to Birdman wygra tę rywalizację. I wygra film lepszy, bo Birdman w mojej ocenie jest lepszym filmem niz poprawny Boyhood, który jest filmowym eksperymentem, ktory powstawał 12 lat. Jest to film na pewno udany, ale brakuje mu wirtuozerii Birdmana.  Z drugiej strony Boyhood ma duże szanse, gdyż wbrew pozorom, jest bardziej zachowawczy, jest bardziej klasyczną obyczajówką,  bardziej przyswajalną dla Akademii. Walka  o główny laur będzie bliska w tym roku, ale ja minimalnie stawiam jednak na Birdmana.

Birdman to takie wykrzywione lustro Hollywood, w którym czasami lubią przeglądać sie amerykańscy akademicy (vide filmy Artysta i Argo). W dodatku film Inarritu jest kapitalnie, pomysłowo zrealizowany.

A jak będzie w pozostałych kategoriach? Oto moje typy, ktore według mnie wygrają :)

Birdman - 4 oscary
Grand budapest hotel - 4 oscary
Boyhood - 2 oscary
Whiplash - 2 oscary
Snajper - 1 oscar
Teoria wszystkiego - 1 oscar
Selma - 1 oscar
Gra tajemnic - 1 oscar
Foxcatcher - 0 oscarów
Interstellar - 1 oscar

Najlepsza reżyseria - dostanie inarritu (birdman), powinien dostać inarritu (birdman)
Najlepszy aktor - dostanie Eddie Redmayne (teoria wszystkiego), powinien dostać Michael Keaton (Birdman)
Najlepsza aktorka - dostanie Julianne Moore (still alice) - powinna dostać Julianne Moore (Mapy gwiazd)
Aktor 2 - dostanie j.k. simmons (whiplash), powinien dostać j.k,simmons (whiplash)
Aktorka 2 - dostanie patricia arquette (boyhood), powinna dostać emma stone (Birdman)
Najlepszy film zagraniczny - dostanie Ida, powinna dostać Ida
Najlepszy scenariusz oryginalny - dostanie birdman, powinien dostać wolny strzelec
Scenariusz adaptacja - dostanie Gra tajemnic, powinna dostać gra tajemnic
Charakteryzacja - dostanie grand budapest hotel, powinien dostać foxcatcher
Zdjęcia - dostanie birdman, powinien dostać birdman
Muzyka - dostanie grand budapest hotel, powinien dostać interstellar
Piosenka - dostanie selma, powinna dostać selma
Scenografia - dostanie grand budapest hotel, powinien dostać grand budapest hotel
Kostiumy - dostanie grand budapest hotel, powinien dostać grand budapest hotel
Efekty specjalne - dostanie interstellar, powinien dostać x-men
Montaż - dostanie boyhood, powinien dostać whiplash
Dźwięk - dostanie whiplash, powinien dostać whiplash
Efekty dźwiękowe - dostanie snajper, powinien dostać snajper

niedziela, 22 lutego 2015

Oscary 2015 - dlaczego Ida dostanie dzisiaj Oscara

Tak, to prawda - polskie kino fabularne nigdy nie otrzymało Oskara - dostawali je tylko Polacy w filmach zagranicznych. W pełni polskim filmem najbardziej zasługującym na Oskara i nominowanym do tej nagrody była kiedyś Ziemia Obiecana Andrzeja Wajdy, ale przegrała ona niestety z równie znakomitym Dersu Uzała produkcji ZSRR. 
W tym roku największe szanse na zwycięstwo ma Ida jako film zagraniczny. Z kolei zdjęcia dla Idy i kostiumy dla Czarownicy na pewno nie zamienią się w złote statuetki.



Czy za kilka godzin Ida dostanie Oscara? Według mnie tak. Oto dlaczego...

 5 powodów, dla których Ida dostanie Oskara

1. Brak mocnej konkurencji - w tym roku nie ma tak znakomitego filmu, który na 100 proc. mógłby zabrać Oskara w kategorii film zagraniczny (tak jak irańskie Rozstanie pobiło polskie W ciemności kilka lat temu).

2. Najpoważniejszy kandydat Idy, rosyjski Lewiathan, zwycięzca Złotego Globu, może stracić na obecnej sytuacji politycznej - jakby nie było jest to film z ojczyzny Putina, który dzisiaj honorowym gościem na Zachodzie nie jest. Nagradzanie filmu z kraju, który jest w trakcie agresji na suwerenne państwo, gdy leje się krew na Ukrainie, raczej byłoby odebrane jako faux pas. Zwłaszcza, że środowisko Hollywood znane jest raczej z pacyfistycznych poglądów.

3. Temat Idy - tematyka okołożydowska jest często premiowana w Hollywod - przypomnijmy sukcesy polskiego kina z ostatniej dekady -  niedawne W ciemności Holland czy Pianista Polańskiego. Oba dotyczyły 2 wojny i opowiadały historie postaci o żydowskim pochodzeniu. Tak samo jak Lista Schindlera, za którą Polacy również zostali uhonorowani 20 lat temu.

4. Dodatkowa nominacja za zdjęcia dla Idy wskazuje jak mocno w Hollywood cenią Idę - na nominacje za zdjęcia nikt nie liczył, chyba włącznie z ich autorami. Konkurencyjny Lewiathan żadnej dodatkowej nominacji w "amerykańskich" kategoriach też nie dostał. To też coś mówi.

5. Rok 2014 był wyjątkowy dla Polaków w sporcie, dokonaliśmy nawet niemożliwego w meczu z Niemcami... Dlaczego więc nie mielibyśmy znaleźć się pod szczęśliwą gwiazdą także w przypadku kina?

Te 5 argumentów zamieni się w złotą statuetkę dla Idy. Jestem o tym przekonany na 90 proc. :)

Ida to nie Ziemia Obiecana...

Ida to nie jest film wybitny, ale jak na ogólnie nie za wysoki poziom dzisiejszego polskiego kina, to jednak obraz wyjątkowy. Formalnie stylowy, elegancki, ładny wizualnie, z ciekawym tematem i bardzo dobrym aktorstwem oraz klasyczną Naimą Johna Coltrane'a w tle. Niestety Ida to film za krótki, z niedoskonałym scenariuszem, nie wykorzystujący swojego potencjału. Ida cierpi na swoją niskobudżetowość - piękne zdjęcia tak, dobre aktorstwo tak, reżyserski styl tak, przejmująca jazzowa muzyka tak, ale... historii brakuje rozwinięcia, brakuje też zapamietywalnego finału. Wtedy kiedy film powinien się zacząć, to on tak naprawdę się kończy. I to tak banalnie - twórca Pawlikowski nie miał pomysłu na to, jak zakończyć film, jakby bal się pójść o krok dalej... Ida przypomina trochę reżyserską wprawkę, testowy materiał na pełny film.

Także Ida nie jest w mojej opinii filmem wybitnym - w żadnym razie. Ale prawdopodobnie pobije polskie arcydzieła, ktore kiedyś Oskarów nie otrzymały.

W idealnym świecie to Ziemia Obiecana powinna dostać kiedyś Oskara. Niestety nie żyjemy w idealnym świecie.... Dlatego pierwszym filmem który, dostanie złotą statuetkę będzie prawdopodobnie właśnie o wiele słabsza od filmu Wajdy Ida.

Oscary w polskiej TV

Hej... ale poza tym...dzięki Idzie w tym roku wreszcie obejrzymy transmisję oskarową w polskiej telewizji. ;) To też plus. :)