poniedziałek, 27 marca 2017

Live Long and Prosper Leonard Nimoy - kilka słów o niezapomnianym Spocku...


Leonard Nimoy, niezapomniany Spock z serii Star Trek, gdyby żył obchodziłby 26 marca swoje kolejne urodziny. Niestety 27 lutego 2015 roku, w wieku 83 lat, odszedł do wieczności na nieuleczalną chorobę płuc, której przyczyną był nikotynowy nałóg. 
Aktor właściwie jednej roli zżył się niesamowicie z tą postacią. W naszej pamięci na zawsze pozostanie Spockiem, kosmicznym filozofem, szukającym odpowiedzi pomiędzy światem logiki, a domeną serca i emocji. 


Na kilka dni przed śmiercią ostatni wpis na Twitterze poruszył nie tylko fanów, ale cały świat. 
Niewielu umie odchodzić z klasą tak jak on. Nawet w obliczu śmierci zostawił nam swoje skromne, ale niezwykle mądre przesłanie... Oto one:

 

Wspaniały człowiek i niezapomniana kreacja Spocka. Na szczęście zdążył przekazać pałeczkę i w restarcie Star Treka Nimoy w 2011 roku powrócił do roli Spocka z charyzmą większą niż kiedykolwiek, z klasą przekazując rolę młodszemu aktorowi.... 
A niestety nie jest to regułą (wystarczy zobaczyć w jak fatalnym stylu zrobili to starzy aktorzy z Gwiezdnych wojen w Przebudzeniu Mocy).

 

A więc Nimoy pożegnał sie z klasą jako aktor i jako człowiek. Spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą...  Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci Mr. Spock. Live long and Prosper in afterlife...

Mariusz fidelio Koryszewski


czwartek, 23 marca 2017

Devil czyli ekspresowa winda do piekła

 Pewne fakty potrafią człowieka zaskoczyć. Wiecie np. że 23 marca to dzień windy? Dzien kobiet, dzień dziecka OK, ale... kto wpadł na pomysł, by uchwalić dzień windy? 
 
A propos wind - codziennie zmuszeni jesteśmy nimi jeździć, w ciasnej, intymnej przestrzeni z ludźmi  których najcześciej nie znamy. A gdybyśmy tak się w tej windzie nagle zacięli, a nasi współtowarzysze niedoli mieliby niezbyt ciekawą przeszłość i do tego sporo grzechów na sumieniu? I do tego nagle zgasłoby światło? Klaustrofobia murowana. A co byłoby... gdyby ktoś z ludzi uwięzionych w windzie okazał się być samym... Diabłem? Nasza codzienność zmiksowana z satanistycznym wątkiem grozy to doskonały przepis na mocny horror ze stajni amerykańskiego reżysera o hinduskich korzeniach M. Night Shyamalana. 




Oto 3 top ciekawostki z filmu Devil wybrane przez Cofnij Kino:

1.  Pomysł na fabułę Devil pochodzi z opowieści ludowej Spotkanie z Diabłem, w której szatan przychodzi na ziemię i torturuje żywych ludzi. Shyamalan połączył to z fabułą z wątkami powieści Agathy Christie "I nie było już nikogo", w której grupa ludzi z grzeszną przeszłością spotyka się w zamkniętej przestrzeni. 
3. W filmie jest masa ukrytych nawiązań do diabolicznej liczby 666. Numer budynku z windą to 333 (666:2), numer windy to 6, a winda zatrzymuje się na piętrach od 23 do 42 (2x3=6, 4+2=6).
3. Devil w jeden weekend w USA zwrócił cały budżet zainwestowany w ten film. Można? Można.  


 
Winda jako źródło lęku - jeździć czy nie jeździć? 

Devil to przykład jak nasza codzienność wymieszana z wątkiem metafizyczno-religijnym może łatwo wzbudzić w nas niepokój. Nie wiem jak Wy, ale ja od czasu obejrzenia tego filmu tak z dystansem i pewną ostrożnością podchodzę do wind. :)

Shyamalan najlepiej czuje się właśnie w niskobudżetowych produkcjach.


Shyamalan powinien częściej robić takie filmy jak Devil, bo to esencja talentu Shyamalana. Tak było też w przebojowym Szóstym zmyśle. Tymczasem Shyamalan, ktory napisał i wyprodukował ten film o windzie do piekła, poświęcił w ostatniej chwili reżyserię Devila, by wyreżyserować wysokobudżetowe dziełko fantasy pt. Ostatni władca wiatru, które... okazało się straszliwą klapą finansową i najgorszym filmem Shyamalana w jego karierze. Pieniądze filmowcom często jednak szczęścia nie dają. 

Mariusz fidelio Koryszewski

piątek, 17 marca 2017

Swięci z Bostonu czyli prawo i sprawiedliwość po irlandzku z dniem św. Patrysia w tle

17 marca to dzień św. Patryka, irlandzkie święto, w którym piwo w irlandzkich barach leje się strumieniami  (i nie tylko bo w irlandzkich pubach W Warszawie też) . ;) Jak świętować, to najlepiej z dwoma najbardziej znanymi Irlandzyczkami w kinie czyli braćmi McManus z kultowego filmu Święci z Bostonu, który na przełomowe wieków okazał się filmowym fenomenem. 



 
Zrobiony za grosze film z  niezwykle zabawnym i eksplodującym  pomysłami oryginalnym scenariuszem, skrzący sie wręcz od dowcipów film udowodnił jak można w kinie bez pieniędzy przełamywać schematy i zdobywać serca publiczności.


Święci z Bostonu - top 5 ciekawostek:

1. Wytatuowane na dłoniach braci McManus łacińskie słowa Veritas i Aequitas oznaczają odpowiednio prawdę oraz równość/sprawiedliwość.

2. Troy Duffy, reżyser i scenarzysta tego filmu, to zwykły barman z jednego z barów w L.A.
3. Święci z Bostonu pechowo mieli bardzo ograniczoną dystrybucję w kinach - wpuszczono ten film tylko na tydzień do 5 amerykańskich kin. Powodem był fakt, że Ameryka żyła wtedy słynną masakrą w szkole Columbine i żadne wielkie studio nie chciało wpuścić tego filmu do kin ze względu na dużą dawkę przemocy. Ale wydany kilka miesięcy później na wideo osiągnął olbrzymi sukces i wielką popularność, ocierając sie o status kultowości. 

 
4. Catherine Genovese, kobieta, do której odwołuje się ksiądz podczas początkowej mszy, to prawdziwa osoba. W 1964 roku została ona zgwałcona i zamordowana w Queens na oczach wielu świadków, którzy jednak nie zrobili nic, by ją ratować. Socjologowie nazwali ten efekt ludzkiej apatii syndromem Genovese. 

 
5. Studio Miramax w roli agenta Smeckera widziało Sylwestra Stallone, Billa Murraya i (o zgrozo) Mikea Myersa - całe szczęście że Duffy postawił jednak na Willema Dafoe.



Polak - Irlandczyk czyli dwa bratanki?

Mówi się o Polakach i Węgrach, że są jak dwa baranki. Tymczasem najbardziej zbliżeni kulturze i historii Polski są nie Węgrzy, a Irlandczycy. Wiec po napiciu sie piwka z znaszymi "zielonymi" braćmi, obejrzyjmy sobie Świętych z Bostonu. Doskonała komediowa rozrywka na wysokim poziomie, która nkogo nie pozostawi obojętnym i która udowadnia, że... w kinie nie powiedziano jeszcze wszystkiego.
 
Mariusz fidelio Koryszewski

*Chociaż film osiagnął duży sukces w wypożyczalniach wideo, Duffy nic nam nim prawie nie zarobił, gdyż w umowie nie zapewnił sobie żadnych wpływów od wypożyczeń. Później zrobił jeszcze nieudany sequel Świętych, po czym.... zniknął z kinowego świata... Jak meteor. 

wtorek, 14 marca 2017

Pi czyli jak sprawić, by matematyka nie była nudna?

Wiecie, że dzisiaj obchodzimy oficjalny dzień słynnej liczby pi, którą.. wszyscy doskonale kojarzymy jeszcze ze szkoły? Enigmatyczna liczba pi ma nie tylko swoje święto, ale w 1998 roku nawet powstał film o niej pt. właśnie Pi.
 
Z tej okazji warto przedstawić 3 najciekawsze fakty z tego brawurowego filmowego debiutu Darrena Aronofsky'ego, w której główny bohater próbuje odszukać matematyczny klucz do tajemnic wszechświata. 


Top 3 ciekawostki z filmu Pi (1998):

1. Pi zostało zrobione za jedyne 60 tys. USD. Film powstał dzięki 100-dolarowym wpłatom rodziny i przyjaciół reżysera tego filmu. Potem film został zakupiony przez Artisan, ktory zapłacił za niego okrągły... milion USD - każdy z "inwestorów" otrzymał 150 USD. A więc, na przekór niektórym niespełnionym twórcom, Pi stanowi dowód, że jednak na artystycznym kinie niezależnym można zarobić... ;)
2.  Film nawiązuje do talmudycznej tradycji poszukiwania znaczeń w numerycznych wartościach słów i fraz w Biblii. Numer, którego szuka Max ma 216 cyfr. 6x6x6 daje dokładnie liczbę... 216. A 666 to oczywiście słynny satanistyczny "numer bestii" z Biblii. 
3. Główny bohater Pi cierpi na bardzo rzadką przypadłość tzw. "samobójczych bóli głowy" - podobno jest to najbardziej bolesna przypadłość jaka istnieje.


Pi czyli jak sprawić, by matematyka nie była nudna? Wystarczy do tego Aronofsky

Darren Aronofsky, jeden z najlepszych reżyserów obecnego pokolenia, pokazał jak należy debiutować. Ciekawie ujęty temat oraz oryginalna forma ekspresji i można osiągnąć sukces, przebijając twardą ścianę przemysłu filmowego. Rzadko zdarzają się tak mocne debiuty. Bo żeby z matematycznych dywagacji i liczby pi znanej ze szkolnych lekcji matematyki, zrobić film tak fascynujący, magnetyzujący i przyciągający widzów do kina to wielka szuka


Aronofsky udowodnił, że matematyka chociaż skomplikowana, to nie musi być nudna. Tego typu rzeczy potrafią tylko wielcy. Szybko okazało się, że ci krytycy, którzy wieszczyli narodziny nowego mistrza nie pomylili się. Aronofsky z każdym kolejnym filmem był coraz bardziej genialny - od Requiem dla snu, przez Źródło aż po Czarnego łabędzia.

Mariusz fidelio Koryszewski

piątek, 10 marca 2017

Sharon Stone i jej Nagi Instynkt czyli niezapomniana femme fatale lat 90.

Sharon Stone urodziła się 10 marca 1958 roku, więc tak tak... Jedna z najpiękniejszy naturalnych blondynek na świecie właśnie ukończyła 59 lat! Ale świat podbiła bardzo dawno, bo na początku lat 90. filmem Nagi Instynkt.
I to za ten film powinna właśnie dostać Oskara, ale konserwatywna Akademia nie dała jej wtedy nawet szans, bo nie dała nawet nominacji za ten chyba najbardziej przekonujący portret diabolicznej femme fatale lat 90. Wiecie kto wtedy wygrał? Emma Thompson za Powrót do Howard's End. Kto tw ogóle pamięta tamtą rolę i tamten film? 



Oto 5 ciekawostek dotyczących filmu Nagi Instynkt czyli opus magnum Sharon Stone:

1. Sharon Stone rozważała karierę prawniczą, na chwilę przed dostaniem roli Catherine Trammel w Nagim Instynkcie. 13 bardziej znanych wtedy aktorek nie miało odwagi do zagrania tej roli. 

2. We wszyskich scenach seksualnych występuje na ekranie Sharon Stone - w żadnej ze scen nie użyto dublerki. Nagranie sceny seksualnej Sharon z Michaelem Douglasem zajęło aż 5 dni


3. Słynna scena przesłuchania Trammel na komisariacie została uznana za najcześciej pauzowaną  scenę w historii kina. Ujęcia z zakładaniem nogi na nogę nie było w scenariuszu - wymyślił ją na planie Paul Verhoeven, gdyż kiedyś pewna kobieta użyła tej zagrywki na nim samym. Sharon Stone nie chciała pokazywać waginy, ale Paul Verhoeven zmanipulował ją, mówiąc że majtki odbijają światło w kamerze i poprosił o ich zdjęcie. Sharon po zobaczenie tej sceny na nagraniach podobno spoliczkowała reżysera.

4.  Sharon Stone dostała rolę Trammel niczym sama bohaterka filmu. By dostać rolę w Nagim Instynkcie sama dopuściła sie manipulacji - na dogranie głosów do Pamięci absolutnej przyszła do studia ubrana w stylu Catherine Trammel, by zwrócić uwagę reżysera. Skutecznie, bo potem Verhoeven widział już tylko ją w tej roli.  Tym bardziej, że we wspominanej Pamięci Absolutnej ze słodkiej, wiernej kobietki potrafiła w jednej chwili przeistoczyć się w zimnego wampa.

5. Trammell w Szkocji oznacza całun do przykrywania zwłok. ;)


Sharon Stone niedoceniona przez Hollywood

Sharon Stone nominację dostała 3 lata później za Kasyno Martina Scorsese, ale wtedy statuetkę zabrała jej chyba nawet słusznie Susan Sarandon za Dead Man Walking. Po klapie finansowej Nagiego instynktu 2 (gdzie chyba tylko sama Sharon nie zawiodła), w 2006 grała jedynie ogony w kinie klasy B. Wygląda na to, że chyba Hollywood jej juz nie doceni. A szkoda.

*(spoiler) W Nagim Instynkcie to Catherine Trammel jest zabójczynią - kluczem do rozwiązania zagadki jest pierwsza scena w filmie, w której zabójczyni jest pokazana bez twarzy podczas stosunku seksualnego -  to  ewidentnie Sharon Stone, a można ją łatwo poznać zwłaszcza po piersiach. ;)

Mariusz fidelio Koryszewski

sobota, 4 marca 2017

Oscary 2017 czyli krótkie podsumowanie pewnej bardzo czarnej nocy

 
 
Emocje juz opadły, więc czas na obiektywne podsumowanie tegorocznych Oscarów. Po zeszłorocznej edycji, po której społeczność afroamerykańska gremialnie zarzuciła Akademii whitewashing (wybielanie Oscarów - brak czarnych nominacji we wszystkich kategoriach), naprędce zmieniono regulamin i w tym roku Oscary 2017 były inne, bo musiały być inne. 



 

Oczekiwany triumf czarnego kina z La La Land w tle

Tym razem triumfowało czarne kino. Nie obyło się też bez wpadki - za najlepszy film ogłoszono najpierw La La Land, by po chwili oddać tego Oskara dla... czarnego Moonlight. Czy było ro ustawione czy nie, na pewno stało się  to symbolem tegorocznych Oscarów.  Fakt, że Oscary rozpoczęła nagroda dla aktora drugoplanowego za Moonlight, a całą ceremonię zakończył Oscar dla Moonlight jest także wymowny. Oto krótkie podsumowanie tej edycji Oskarów dla potomności:

 

Oscary 2017 w skrócie - co warto zapamiętać z tej edycji?

Zwycięski czarny film roku - z 3 nominowanych Moonlight i 3 Oscary, w tym za Film roku
Najwięcej Oscarów - La La Land - 6 z 14 nominacji (umiarkowany sukces jak na tyle nominacji)
Czarny koń Oskarowy - Przełęcz ocalonych, która zabiera La La Land Oscary za dźwięk i montaż
Największa niespodzianka - Casey Affleck za Manchester pokonuje D. Washingtona za Fences 
Największy przegrany Oscarów - Lion (6 nominacji i zero Oskarów)
Najbardziej polityczny Oscar - irański Klient za film zagraniczny jako sprzeciw wobec D. Trumpa
Najgorzej przyznany Oscar - za kostiumy (Fantastyczne zwierzęta zamiast La La Land lub Jackie)
Najbardziej pokrzywdzona przez Akademię - brak aktorskiej nominacji dla Amy Adams za Zwierzęta nocy lub Nowy początek



 

Oscary 2017 - słaby filmowy rok, mało niespodzianek i wielkich emocji

Oscary były w tym roku dość przewidywalne, niespodzianek prawie nie było. Kiedy rok nie obfituje w mocne filmy, to i Oscary dość słusznie są rozdawane (z małymi wyjątkami). 

Mariusz fidelio Koryszewski